PoradnikSpinning

Sposób na zimowego klenia

reklama

Łowienie kleni w zimie rządzi się swoimi prawami i znacznie różni się od polowania na te ryby podczas cieplejszych miesięcy. Podstawowa różnica to ilość łowionych ryb. W zimie jedna, dwie ryby to już dobry dzień nad wodą. Gdy jest ciepło, szczególnie późną wiosna, jesteśmy w stanie przerzucić czasem nawet kilkadziesiąt ryb dziennie. Kleniowanie w zimie to natomiast łowienie dla cierpliwych.

Druga zauważalna dla mnie różnica, to rozmiar łowionych ryb. Generalnie na moich łowiskach jest tak, że jak już przechytrzę zimowego klenia, to jest on co najmniej ładny. Późnojesienne i zimowe klenie są dla mnie alternatywą dla pstrągów, stąd gdy nie wolno łowić ryb w kropki, na swoje łowiska wybieram małe rzeczki, które dają mi namiastkę pstrągowania. Uwaga tutaj na dwie sprawy wynikające z Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb. Jeśli rzeczka jest w „krainie wód pstrąga i lipienia”, to w części okręgów może być wprowadzony zakaz spiningowania w okresie wrzesień – styczeń/luty. Podobnie sprawa ma się na części wód nizinnych, gdzie taki zakaz możemy napotkać od stycznia do maja/czerwca. W tym pierwszym przypadku zważajmy również na tarło pstrąga. Jeśli rzeka, gdzie występują kropkowańce, to również nasze łowisko kleni, zaprzestańmy łowienia, gdy zbyt często natrafimy na przyłów pstrąga potokowego, szczególnie w październiku i listopadzie.

Na łowiskach podobieństwa się nie kończą, bo oba te gatunki w warunkach zimowych łowię podobnie. Podobny sprzęt, podobne przynęty i podobne miejscówki. Dodatkowo zarówno kleń, jak i pstrąg, to ryby o podobnych zdolnościach wzrokowych. Obie te ryby widzą bardzo dobrze, co dodaje wędkarskiego smaczku i podnosi wędkarską poprzeczkę. Raz, że po prostu trzeba się skradać na brzegu, podchodząc do miejscówki. Dwa, że tutaj kolor przynęty ma znaczenie.

Przynęty

Wachlarz przynęt na klenia jest bardzo duży. W letnich miesiącach większość wędkarzy kusi je smużakami, czyli małym woblerkami, pracującymi blisko lub na powierzchni wody. Takie łowienie jest bardzo widowiskowe i skuteczne, choć w moim odczuciu niewystarczająco selektywne. Tak małe przynęty są atakowane przez ryby o każdej wielkości, ponadto okres ich skuteczności przypada między marcem a październikiem i stosowanie ich w zimie mija się z celem.

Na mojej agrafce, w zimę, większość czasu wisi wobler w rozmiarze od 3 cm do 5 cm, operujący blisko dna. Ryby są do niego poprzyklejane i mimo tego, że przynętę na powierzchni widzą doskonale, zimna woda obniża ich aktywność do tego stopnia, że się do niej nie ruszą. Gdy przynęta pojawi się w okolicy ich pyska, to jesteśmy w stanie zmusić ją do brania. Te znów nie są tak energiczne jak latem, dlatego zacinamy wszystko co, choćby minimalnie, zakłóca pracę przynęty. Na moich wodach najlepiej sprawdzają się dość agresywnie pracujące, pękate woblerki. Dobrze spisują mi się seryjne Hektory marki Gloog oraz woblery pomorskie LD spod ręki Pana Leszka Dylewskiego. Ważne by miały jakiś niebieski akcent, najlepiej grzbiet, zdecydowanie klenie to kręci. Gdy one zawodzą przychodzi kolej na inne przynęty. Do wody wrzucam kolejno jigi, małe obrotówki, wahadełka i cykady. Te ostatnie potrafią być bardzo skuteczne zarówno na klenie, jak i pstrągi.

Sposób na zimowego klenia
Oto mój zimowy kaliber. Jest Góral, są Pomorskie, jest też Gloog i wobler z Roztocza. Pamiętajmy, by woblery uzbroić w dobre kotwice. Często w seryjnych woblerach montowane jest „byle co”, które trzeba wymienić.

Sprzęt

Mówi się, że kleń ma oko w każdej łusce. Jeśli połączymy to ze stosunkowo czystą, niewielką rzeką, to mamy prawdziwe, wędkarskie pole minowe. Każdy nasz ruch musi być wyważony, a nad wodę wypuszczona najlepiej sama szczytówka wędki. By można było sobie na to pozwolić, wędka musi być długa. Polecam zakres 2,6 m – 3 m. Akcja wędki powinna współpracować z niewielkimi przynętami, pozwolić je nam daleko wyrzucić i kontrolować w wodzie. Dodatkowo przy dużej rybie, w razie potrzeby musi ją zatrzymać. Odpowiednie wędki charakteryzuje praca MEDIUM, o dużym zapasie mocy i ciężarze wyrzutu do 15-18 gram. Za odległość rzutu, prócz wędki odpowiada również żyłka. U mnie od dawna jest to Stroft GTM 0,18 mm. Gdy nie ma mrozu można zastosować plecionkę 0,10 – 12 mm, sugeruje zakończyć ją jednak fluorocarbonem, który jest niewidoczny w wodzie. Kołowrotek ma dobrze nawijać linkę, wyważać wędkę i powinien mieć dobry hamulec. Jest wiele budżetowych modeli, które to zapewniają. Rozmiar, który najprawdopodobniej spasuje nam do wędki zmieści się w zakresie 2000-3000.

Sposób na zimowego klenia
Ładny czterdziestak wraca do wody.

Miejscówki

Zimowych kleni szukam w podobnych miejscach, jak w pozostałej części roku. Jednak zdecydowanie niżej. Stanowiska, przy których się zatrzymuje, to głębokie rynny ze wstecznymi prądami i napływy na wcięcia brzegu w wodę. Niewielkie wgłębienia, wyrwy, przeszkody podwodne, spowalniające nurt, to również potencjalne stanowiska kleni.

Jak łowić ?

Przede wszystkim wolno. Przynętę, pod prąd, powolnymi obrotami korbki kołowrotka, ściągamy do brzegu. Warto ją co parę sekund przytrzymać i dać nurtowi, by się nią pobawił. Dbajmy o to, by nasza przynęta, co jakiś czas stuknęła o dno, stąd u mnie, w użyciu są najczęściej głęboko schodzące woblerki. To one gwarantują mi wolne tempo prowadzenia w okolicy dna.

Kleń to wdzięczna ryba, gdy wykarzemy się cierpliwością i determinacją, prędzej czy później nas wynagrodzi. Determinacji możemy potrzebować jednak bardzo dużo. Przyda się, kiedy będziemy spacerować po, na pozór „martwej wodzie”, po miejscach, gdzie latem pod powierzchnią stały ryby i ochoczo zbierały, to co do niej wpadło. Zimą nie znajdziemy takich wskazówek. Zimą, sami musimy wytypować potencjalne miejsca. Zdarza się, że na „chybił trafił”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *