PoradnikSpinning

Sposób na zimowego pstrąga

reklama

Koniec okresu ochronnego dla pstrąga potokowego w Polsce przypada na dwie daty. Cześć wędkarzy może łowić te piękne ryby już 1 stycznia, spora część natomiast musi czekać do 1 lutego. Gdyby zima przebiegała w naszym klimacie klasycznie, ten miesiąc nie stanowiłby dużej różnicy. W ostatnich latach duże mrozy przychodzą jednak później i zdarza się, że z początkiem stycznia łowimy w warunkach jesiennych, by później zaznać prawdziwej zimy. Paradoksalnie uważam, że te anomalia pogodowe mogą wychodzić pstrągom na dobre, gdyż po odbytym tarle, szybciej dochodzą do siebie w wyższej temperaturze wody. Ta teoria znalazła potwierdzenie nad wodą. Pstrągi, które łowię w styczniu tego roku są, co prawda chude, ale silne i podczas holu nie zachowują się jak ryby zmęczone po tarle. Nawet jeśli sroga zima jeszcze przyjdzie, to ryby zdążą nabrać wigoru, a nawet trochę brzuszka, co ułatwi im przetrwanie niższych temperatur.

Klasyczne miejscówki

Burta i „wolniaki”

Klasyczne obławianie pstrągowych rzeczek to rzut przynętą w górę rzeki i sprowadzanie jej wachlarzem w naszą stronę. Jest w tym sposób i metoda jednak na aktywne ryby. Szkopuł w tym, że w okresie zimowym, takich pstrągów w rzece niemal nie ma.

Początek roku to czas „dłubania” – bardzo wolnego prowadzenia przynęt, przy częstym przytrzymywaniu i graniu przynęta w okolicy miejscówki w której spodziewamy się ryby. Tych szukamy w wolniejszych fragmentach rzeki, począwszy od skraju nurtu aż po sam brzeg. Jeśli przy samej burcie jest sporo wody, to w tym okresie są to bankowe miejscówki. Obławiamy je bardzo wolno i bardzo dokładnie, dobrze, gdy woblerek ma tendencję do odjazdów na boki i co jakiś czas wręcz wjedzie w brzeg. Przynętę można podać na skraj nurtu i poczekać, aż woda sprowadzi go pod brzeg lub po prostu wypuścić woblera pod nogami i pozwolić by zabrała go woda.

Tutaj zaczyna się nasza praca, zaczynamy grę przynętą. Bardzo wolno ściągamy, przerywamy, znów dwa obroty korbką i znów przerwa, jeden obrót korbką, delikatne szarpnięcie szczytówką, przerwa, znów szarpnięcie i tak do skutku. Podczas takiej zabawy, kontrolując cały czas pracę przynęty warto dać jej się cofnąć – kilkanaście centymetrów spłynąć z nurtem i znów powoli zacząć prowadzić. Dokładnie w ten sam sposób obławiam tak zwane wolniaki i cofki w nurcie. Podstawowa zasada to nigdzie się nie spieszyć. Dodatkowo starajmy się nie podchodzić pod sam brzeg, zachowajmy taki dystans, na jaki pozwala nam sytuacja.

Sposób na zimowego pstrąga
Takie mamy zimy w jesiennej szacie. Woblerek głęboko schodzący. Bardzo mocne branie.

Przeszkody, zwaliska, warkocze

Mimo zimy nie przechodzimy obok tych miejscówek obojętnie. To uniwersalne, cało roczne stanowiska. Pierwszym powodem ustawiania się ryb w takich miejscach znów jest schronienia. Tak jak do burty, pstrąg również może przykleić się do gałęzi. Gdy zwalisko jest duże, to zwalnia wodę i tworzy nam się schronienie doskonałe. Wpuszczenie tam przynęty obarczone jest dużym ryzykiem, ale stare porzekadło głosi, że „gdzie patyki, tam wyniki”. Wszędzie tam gdzie załamanie nurtu, za przeszkodą tworzy się tak zwany „warkocz” – fragment wody, która przytrzymana przez przeszkodą nabiera tempa i płynie szybciej, i tak oczywiście jest, jednak czym bliżej dna zwalnia, by za samą przeszkodą, przy samym dnie stworzyć pstrągom, kolejną doskonałą miejscówkę. Wyjątkowość tej kryjówki potęguje fakt, że jest to miejsce, które niezwykle trudno obłowić. Przynętę musimy szybko sprowadzić do samego dna. Trudność polega na tym, że przy powierzchni wartka woda zabiera ją ze sobą. Musimy więc użyć odpowiedniej przynęty i dobrze ją podać…

Przynęty

Do obławiania warkoczy przeważnie stosuję woblery tonące i bardzo głęboko schodzące. Gdy przeszkodą, która tworzy warkocz jest duży kamień, głaz lub coś innego, o dość regularnych i opływowych kształtach, to sytuacja jest prostsza. Podajemy wtedy wobler nieco za i powyżej kamienia. Od razu sprowadzamy przynętę na głębokość, jednocześnie unosząc kij na tyle by żyłka nie zaczepiła się o przeszkodę. Jeśli użyliśmy odpowiedniego woblera, zaraz za kamieniem mamy przynętę w okolicy dna, a pstrąg… ma ułamek sekundy by zaatakować. Podobnie możemy poprowadzić obrotówkę lub wahadłówkę. Ja wolę jednak, w drugiej kolejności sięgnąć po jiga lub twisterka, w którym ciężarem główki reguluję jak szybko znajdzie się przy dnie. Sytuacja komplikuje się, gdy przeszkodą jest (na przykład) drzewo. Wtedy niestety rzucając przynętę w opisany sposób, mamy nikłe szanse na to, że przynęty nie stracimy.

Warto w takich miejscach zatrzymać się na dłużej. Na pewno, nie w każdym rzucie poprowadzimy przynętę, tak jakbyśmy chcieli, ale co któryś raz uda się na pewno. Pozostaje tylko jeden czynnik do spełnienia, czyli branie ryby, a te, które ustawiają się w takich miejscach, są co najmniej ładne. Kiedy zima jest umiarkowana lub ciepła warto dać przynęcie spłynąć warkoczem do końca. Tam też mogą stać pstrągi, które po tarle odzyskały już wigor i ustawiają w nietypowych dla zimy miejscówkach.

Sposób na zimowego pstrąga
Zimowy czterdziestak z warkocza. Chudy, ale w świetnej kondycji. Biorąc pod uwagę porę roku, myślałem, że na kiju mam sporo większą rybę.
Skuszony woblerem. Wolno i głęboko. Tak, jak trzeba w „zimę”

Większy kaliber

Pstrągi, w zimnej wodzie, do zdobywania pokarmu podchodzą pragmatycznie i są ekonomiczne w swoich aktywnościach. Atakują więc przynęty, które gwarantują im dużo pokarmu małym kosztem energetycznym. Jedzą rzadziej, ale za to większe kąski. Moje woblery do obławiania wolniaków i burt rzadko mają mniej niż 5 cm i jest to drugi warunek, który przyjmuję w zimowym pstrągowaniu. Po pierwsze wolno, po drugie stosunkowo duża przynęta. Oczywiście staram się kolorystycznie dopasować do tego, co pływa w rzece, i jak (o tej porze roku) wygląda. Moim ulubionym wzorem jest wobler pomalowany na pstrąga, ale bardziej wchodzący w biel i szarość, niż żółć i czerwień.

Sprzęt

Jeśli obławiając burty mamy zachować dystans do wody, warto mieć ze sobą dłuższy kij. Być może nie będzie on najwygodniejszy podczas przedzierania się przez zakrzaczone brzegi, ale na pewno znacznie ułatwi samo prowadzenie przynęty. Zakres długości kijów dedykowanych pstrągom jest olbrzymi. Dla mnie zaczynają się one jednak od 240 cm długości, a optymalnie w moje pstrągowe podchody wpasowała się długość 260 cm. Kołowrotek jest sprawą wtórną. Ważne, by równo nawijał żyłkę i jej nie niszczył, wyważał wędkę i pozwalał, w razie potrzeby, popracować hamulcem. Zdecydowanie ważniejsze jest to, jakiej linki użyjemy. Pamiętajmy by mieć zapas mocy, zarówno w wędce, jak i w lince. Jeśli plecionka, to minimum 0,10-12 mm, jeśli żyłka to minimum 0,20. Koniecznie dobrej jakości, z wysoką wytrzymałością. Na mój kołowrotek, od lat, co sezon, nawijam żyłkę Stroft GTM. Między żyłką, a przynętą montujemy jeszcze krętlik z agrafką lub samą agrafkę. Nie oszczędzajmy na tym elemencie.

Łowienie pstrągów w zimie jest wędkarstwem z kategorii „dla cierpliwych”. Cały dzień podchodów w przenikliwym zimnie, z marznącymi przelotkami potrafi być niezłym poligonem wędkarskich przeżyć. W takich warunkach jednak, to jedno, jedyne, wychodzone branie daje stokroć więcej satysfakcji, niż kilka złowionych ryb w letnich warunkach. Przynajmniej ja tak mam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *